Wieczorem pojawiają się dreszcze, a termometr nagle wskazuje 38,2°C. W codziennym życiu to zazwyczaj jasny sygnał do zaparzenia gorącej herbaty, wzięcia leków i odpoczynku pod kocem. W trakcie przyjmowania chemioterapii taki odczyt na termometrze bywa powodem do zupełnie innej, znacznie szybszej reakcji. Gorączka często jest jedynym wyraźnym sygnałem, że organizm mierzy się z infekcją w momencie drastycznie obniżonej odporności. Zrozumienie, czym jest tak zwana gorączka neutropeniczna, ułatwia podjęcie skutecznych działań chroniących zdrowie.
Czym jest neutropenia i dlaczego pojawia się w trakcie leczenia
Chemioterapia niszczy komórki nowotworowe, ale wpływa również na zdrowe tkanki. Dotyczy to w dużej mierze szpiku kostnego, który funkcjonuje jako główna fabryka komórek krwi. To właśnie tam powstają neutrofile. Można o nich myśleć jak o wyspecjalizowanych, bardzo szybkich komórkach patrolowych organizmu. Ich najważniejszym zadaniem jest wychwytywanie i niszczenie bakterii oraz grzybów.
W trakcie leczenia liczba neutrofili często znacząco spada. Ten stan w medycynie określa się jako neutropenię. Jak wskazują wytyczne Europejskiego Towarzystwa Onkologii Klinicznej (ESMO), do największego spadku odporności dochodzi najczęściej między 7.a 14. dniem od podania wlewu. Organizm traci w tym czasie swoją podstawową linię obrony. Nawet naturalnie występujące na skórze bakterie mogą stać się wyzwaniem.
Gorączka jako jedyny sygnał alarmowy
Wielu pacjentów spodziewa się klasycznych objawów przeziębienia. Czekamy na ból gardła, obrzęk węzłów chłonnych czy widoczne zaczerwienienie w miejscu zadrapania. Warto wiedzieć, że te fizyczne objawy powstają właśnie dzięki pracy białych krwinek. Skoro w trakcie trwania neutropenii brakuje komórek odpornościowych, brakuje również widocznego stanu zapalnego.
Organizm nie ma fizycznej możliwości wyprodukowania ropy czy lokalnego obrzęku. Jedynym mechanizmem obronnym, jaki mu pozostaje, jest systemowe podniesienie temperatury ciała. To dlatego sama gorączka bywa często jedynym sygnałem infekcji. Zespół badawczy z Multinational Association of Supportive Care in Cancer (MASCC) wielokrotnie badał to zjawisko. Analizy te potwierdzają, że u pacjentów w trakcie chemioterapii gorączka niemal zawsze wymaga traktowania jej jako objawu uogólnionej infekcji, a nie błahego przeziębienia.
Dlaczego czas gra tutaj kluczową rolę
Czas reakcji ma w onkologii ogromne znaczenie dla bezpieczeństwa. Czekanie do porannej wizyty w przychodni bywa bardzo naturalnym odruchem, ale przy braku odporności niesie realne ryzyko. Bakterie, które nie są powstrzymywane przez neutrofile, namnażają się w krwiobiegu niezwykle szybko. Może to prowadzić do poważnych powikłań.
Profesor Jean Klastersky i zespół ekspertów MASCC udowodnili, że opóźnienie leczenia pogarsza rokowania pacjenta. Ich wieloletnie badania jasno pokazują, że dożylne podanie antybiotyków w ciągu pierwszej godziny od wystąpienia gorączki radykalnie zmniejsza ryzyko rozwoju sepsy. Szybka podróż do szpitala w środku nocy nie jest sianiem paniki ani wyolbrzymianiem problemu. To w pełni racjonalne, opierające się na dowodach naukowych działanie chroniące zdrowie.
Magiczna granica temperatury na termometrze
Zgodnie ze standardami Polskiego Towarzystwa Onkologii Klinicznej (PTOK) oraz wytycznymi europejskimi, alarmujące są dwa konkretne odczyty temperatury. Pierwszy to jednorazowy pomiar wynoszący 38,3°C lub więcej. Drugi to sytuacja, w której temperatura utrzymuje się na poziomie 38,0°C przez ponad godzinę.
Drobne stany podgorączkowe w okolicach 37,5°C są częste. Niekiedy wynikają z samego faktu regeneracji organizmu po chemioterapii. Jednak przekroczenie bariery 38°C wymaga kontaktu z lekarzami. Posiadanie sprawdzonego termometru to podstawa. Termometry bezdotykowe są wygodne, ale przy skrajnych temperaturach bywają niedokładne. Pomocne bywa potwierdzenie wyniku klasycznym termometrem elektronicznym pod pachą.
Leki przeciwgorączkowe – ryzykowna ulga
Pierwszą myślą przy dreszczach jest zazwyczaj zażycie paracetamolu lub ibuprofenu. W czasie aktywnego leczenia onkologicznego to zachowanie bywa jednak bardzo zdradliwe. Leki te świetnie obniżają temperaturę i przynoszą chwilową ulgę. Niestety, jednocześnie maskują najważniejszy objaw, nie lecząc przyczyny.
Zażycie tabletki sprawia, że pacjent czuje się lepiej, uspokaja się i kładzie spać. W tym samym czasie bakterie w organizmie nadal się mnożą. Amerykańskie Towarzystwo Onkologii Klinicznej (ASCO) w swoich materiałach edukacyjnych wyraźnie odradza samodzielne zbijanie gorączki w okresie spadku odporności. Najbezpieczniej jest powstrzymać się od brania pigułek do czasu kontaktu z lekarzem i pobrania krwi. Obniżanie temperatury zazwyczaj wprowadza się dopiero po podaniu pierwszej dawki antybiotyku w szpitalu.
Co się dzieje po przyjeździe do szpitala
Perspektywa wizyty na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym (SOR) czy na Izbie Przyjęć często budzi niepokój. Znajomość standardowej procedury bardzo ułatwia opanowanie nerwów. Najważniejszym krokiem po wejściu do szpitala jest natychmiastowe zgłoszenie ratownikowi medycznemu, że pacjent jest w trakcie chemioterapii (najlepiej pokazać wypis z onkologii).
W polskich szpitalach pacjenci onkologiczni z gorączką otrzymują wysoki priorytet. Lekarz zleca pobranie krwi na morfologię z rozmazem, co pozwala szybko ocenić liczbę neutrofili. Dodatkowo pobierana jest krew na posiew. To badanie mikrobiologiczne, które szuka konkretnej bakterii odpowiedzialnej za infekcję. Nawet przed otrzymaniem wyniku posiewu pacjent rutynowo otrzymuje dożylnie szerokospektralny antybiotyk. To powszechna i bezpieczna procedura, która działa jak parasol ochronny.
Profilaktyka, czyli czynniki wzrostu (G-CSF)
Medycyna dysponuje skutecznymi narzędziami, które wspierają organizm w szybszej regeneracji krwi. Do najpopularniejszych z nich należą czynniki wzrostu kolonii granulocytów (G-CSF). Są to preparaty, najczęściej w formie niewielkich zastrzyków podskórnych, podawane zwykle dobę lub dwie po zakończeniu chemioterapii.
Działają one jak chemiczny sygnał dla szpiku kostnego. Informują go, że pora przyspieszyć produkcję neutrofili. Wytyczne onkologiczne potwierdzają, że u wielu chorych leki te znacząco skracają czas trwania niebezpiecznej neutropenii. W Polsce są one refundowane, a decyzję o ich przepisaniu podejmuje onkolog na podstawie schematu leczenia. Czasem zastrzyki te wywołują przejściowe bóle kości. Jest to naturalny objaw intensywnej pracy szpiku, który zazwyczaj można łatwo złagodzić.
Życie codzienne w czasie spadku odporności
Codzienność pomiędzy cyklami chemioterapii nie oznacza zamknięcia się w sterylnym pokoju. Wymaga jedynie wdrożenia kilku praktycznych, świadomych nawyków. Podstawą profilaktyki zakażeń pozostaje staranna i częsta higiena rąk.
Znaczna część pacjentów decyduje się na noszenie maseczki ochronnej w przychodniach medycznych oraz w zatłoczonych miejscach publicznych. Pomocna bywa też modyfikacja diety. Odradza się spożywanie surowego mięsa, niepasteryzowanych przetworów mlecznych czy surowych jaj (tzw. dieta neutropeniczna). Dokładne mycie warzyw i owoców to mały krok o dużym znaczeniu. Drobne zmiany wprowadzane w domu tworzą bezpieczną przestrzeń, która daje psychiczny spokój i pozwala organizmowi skupić się na regeneracji.
Konkretne kroki
- Zbuduj domowe centrum pomiarowe: Rozważ zakup dobrej jakości elektronicznego termometru dotykowego (pod pachę). Unikaj polegania wyłącznie na termometrach na podczerwień, które mogą fałszować wyniki przy zmianach potliwości skóry.
- Przygotuj “kartę przetargową” do szpitala: Wielu pacjentom ulgę przynosi noszenie w portfelu kartki z krótką informacją: “Jestem w trakcie aktywnej chemioterapii. Ostatni wlew: [data]. Rodzaj chemii: [nazwa]. Ryzyko gorączki neutropenicznej.” Pokazanie jej ratownikowi na SOR-ze błyskawicznie przyspiesza procedurę (tzw. triage).
- Stwórz żelazną listę kontaktową: Warto ustalić z lekarzem prowadzącym, gdzie dokładnie dzwonić i gdzie się kierować w przypadku gorączki powyżej 38°C w weekendy lub w nocy. Zapisz ten adres i numer telefonu w widocznym miejscu (np. na lodówce).
- Przygotuj awaryjną torbę: Pomocne bywa spakowanie niewielkiej torby z piżamą, ładowarką do telefonu, wodą i spisem przyjmowanych na stałe leków. Gdy pojawi się gorączka i stres, gotowa torba znacząco oszczędzi czas i nerwy przed wyjazdem na izbę przyjęć.
W pigułce
- Neutropenia to spadek liczby neutrofili (komórek odpornościowych), który najczęściej występuje między 7. a 14. dniem po chemioterapii.
- Gorączka u pacjenta onkologicznego (powyżej 38°C przez godzinę lub jednorazowo 38,3°C) to często jedyny objaw groźnej infekcji.
- Nie zbijaj temperatury paracetamolem czy ibuprofenem na własną rękę, by nie maskować objawów i nie opóźniać właściwej diagnozy.
- Czas to kluczowy czynnik – podanie antybiotyku w ciągu pierwszej godziny w szpitalu znacząco poprawia bezpieczeństwo pacjenta.
- Lekarz może przepisać zastrzyki z czynnikami wzrostu (G-CSF), które wspierają szpik kostny w szybszej odbudowie odporności.
Powyższy artykuł ma charakter edukacyjny i nie zastępuje profesjonalnej porady medycznej. Każdy przypadek gorączki w trakcie aktywnego leczenia onkologicznego wymaga pilnej konsultacji z lekarzem prowadzącym lub wizyty na szpitalnym oddziale ratunkowym.
Autor: Redakcja FAQRAK
Weryfikacja merytoryczna: Dr n. med. Dariusz Godlewski
Data aktualizacji: 23.09.2026
Bibliografia
- Klastersky, J., et al. (2016). Management of febrile neutropaenia: ESMO Clinical Practice Guidelines. Annals of Oncology, 27(suppl 5), v111-v118.
- Taplitz, R. A., et al. (2018). Outpatient Management of Fever and Neutropenia in Adults Treated for Malignancy: American Society of Clinical Oncology and Infectious Diseases Society of America Clinical Practice Guideline Update. Journal of Clinical Oncology, 36(14), 1443-1453.
- Zalecenia postępowania diagnostyczno-terapeutycznego w nowotworach złośliwych. Profilaktyka i leczenie powikłań infekcyjnych u chorych na nowotwory. Polskie Towarzystwo Onkologii Klinicznej (PTOK).
- Aapro, M. S., et al. (2011). 2010 update of EORTC guidelines for the use of granulocyte-colony stimulating factor to reduce the incidence of chemotherapy-induced febrile neutropenia. European Journal of Cancer, 47(1), 8-32.













